Peter Jackson

Zobacz naszą ocenę filmu

Najlepsze filmowe światy

Reżyser "Hobbita" nadał kamerom... imiona

Trylogia "Hobbita" to bardzo rodzinne przedsięwzięcie i to nie tylko dlatego, iż współautorką scenariusza jest Fran Walsh, a pośród 2000 osób obsady i ekipy z całą pewnością nie brakuje przyjaciół z dzieciństwa i krewniaków Petera Jacksona .

To, iż cała Nowa Zelandia pracuje lub pracowała przy "Hobbicie wiadomo nie od dziś. Ale tylko ci, którzy pilnie śledzili wideoblogi z produkcji wiedzą, iż cała rodzina Petera Jacksona dosłownie kręciła trylogię. Jak to możliwe?

Wszystko za sprawą… kamer RED, które wykorzystano do realizacji zdjęć w szybkości 48 klatek na sekundę i 3D. Takowych kamer w magazynie "Hobbita" znalazło się aż 48, a każda z nich otrzymała swoje imię. W ten sposób "Hobbita" filmowano przy użyciu … Billa ("To mój ojciec" - wyjaśnia Peter Jackson), Waltera ("A to dziadek"), Emily ("To przyjaciółka babci"), Rolanda ("To wujek), Perkinsa ("To był pies moich przyjaciół") oraz Ringo ("A nie, to nie rodzina").

Wszyscy pracowali bardzo pilnie - zarówno pod okiem Petera Jacksona, jak i reżysera drugiej ekipy - Andy'ego Serkisa. Wszyscy też spełniali najdziwniejsze zachcianki swojego krewniaka. Jackson dołożył wszelkich starań, by nowa technologia w żaden sposób nie ograniczyła go w sposobie filmowania. - Nie chciałem się w żaden sposób ograniczać - mówi reżyser. Kamery zostały przystosowane do zdjęć z ręki, z wózka, wysięgnika - wszystko tak samo, jak w "starym kinie".

Więcej materiałów o "Hobbicie" na SPECJALNEJ PODSTRONIE STOPKLATKI. POZNAJ NAJBARDZIEJ OCZEKIWANĄ PRODUKCJĘ TEGO ROKU >>>